Psilocibe Semilanceata - czyli Łysiczka Lancetowata - jest najczęściej spotykanym w Europie Środkowej rodzajem grzyba zawierającym psylocybinę. Ponieważ zawierają mniej substancji aktywnych niż jej amerykańskie odpowiedniki. Dawką pozwalającą odczuć działanie tego grzyba to 20-30 sztuk świeżych lub 30-40 suszonych grzybków. Ilości zmieniające poważnie stan świadomości zaczynają się od 50 sztuk. Nie spotkałem się z doniesieniami o zjedzeniu więcej niż 150 sztuk. Spożycie 100 egz. grzybków (lub wywaru) to już jest naprawdę bardzo wstrząsające przeżycie. 
Łysiczka lancetowata jest grzybem delikatnym, który można łatwo przeoczyć. Jej kapelusz ma wysokość 1 - 2 cm, zawsze większą od szerokości, jest uderzająco lancetowato zaostrzony lub wąsko stożkowaty, często z brodawką na szczycie, cienkomięsisty hydrofaniczny; w okresie deszczu śluzowaty niż lepki, ciemnooliwkowo-szarobrązowy lub żółtobrązowy, w czasie suszy gładki, nagi, płowożółty z zielonym odcieniem. Trzon jest bardzo długi, o grubości nie przekraczającej 2-3 mm, mocny, twardy, wygięty, blady lub brązowawy, z jedwabistym połyskiem, przy podstawie często niebieskozielonkawy, silnie przyrośnięty do podłoża podobnie zabarwioną, niebieskozielonkawą grzybnią. Blaszki są szeroko przyrośnięte do trzonu, początkowo oliwkowoszare lub brązowe z odcieniem liliowym, potem czerwonobrązowe lub czarnobrązowe z biało orzęsionym ostrzem, na którym pod mikroskopem są widoczne liczne cheilocystydy. Miąższ nie ma żadnego szczególnego zapachu ani smaku. Wysyp zarodników jest ciemnobrązowy. 
Łysiczka lancetowata rośnie w kępach traw na łąkach i przy drogach leśnych od sierpnia do października. Grzyb ten nie jest zbyt częsty i raczej występuje na pogórzu. 

Cechy grzybow rodzaju Psilocibe Semilanceata (Łysiczka Lancetowata):
-kolpaczkowaty ksztalt kapelusza (wyglada to tak ze na pierwszy rzut
oka, nawet spod spodu nie jestes w stanie zobaczyc blaszek; pamietaj
jednak ze grzybki moga byc nie do konca wyrosniete, przez co ksztalt
moze byc delikatnie zdeformowany)
-ciemne blaszki o rownym ulozeniu (tez nie zawsze, co do koloru to
nie ma jednoznacznej wersji, jest bardzo duza roznorodnosc pod tym
wzgledem)
-jasniejsza od kapelusza nozka, stabilna ale bardzo cieniutka (2-5
mm)
-brodawka na szczycie kapelusza (to najwazniejsze, jak bedziesz
zbieral wszystkie z brodawka to w domu mozesz je posegregowac i
ulatwic sobie zycie :)), nawet bardzo mlode grzybki maja wyrazna
brodawke wiec to raczej stala cecha)
-szybko ciemniejace miejsce uszkodzenia (mozesz naciac grzybka i
poczekac do 15 minut, miejsce uszkodzenia powinno wrecz sczerniec,
ale to tez nie zawsze-zalezy od temperatury wzrostu; tak BTW ta cecha
swiadczy o zawartosci psylocybiny.


W Europie Środkowej wyodrębniono ok. 15 rodzajów grzybów zawierających psylocybinę. Największym współczesnym badaczem - mykofilem, który odkrył dla świata zachodniego halucynogenne właściwości boskich grzybów i z pasją naukowca badał ich działanie, wpływ na człowieka, tropił najwcześniejsze zapisy dotyczące wpływu grzybów na rozwój kultury był Robert Gordon Wasson wraz z żoną Walentyną Puwłowną. Po wieloletnich (od 1927 r.) badaniach, przeszukiwaniu bibliotek i archiwów w poszukiwaniu opisów spożywania i działania "Świętych grzybów" Wasson w czerwcu 1955 r. dotarł do małej wioski w południowo-wschodnim Meksyku o nazwie Huautla de Jimenez, 29 czerwca Wasson i jego przyjaciel - fotograf przyłączyli się do ceremonii spożywania grzybów. Około 10.30 wieczorem Wasson i Allan Richardson zostali poczęstowani dwoma tuzinami grzybów zebranymi nieopodal wioski tego samego popołudnia. Jak pisał później Wasson: 
Allan i ja byliśmy zdecydowani dać odpór wszelkim efektom jakie mogą się zdażyć, aby lepiej obserwować wydarzenia w ciągu nocy jednakże wkrótce zauważył niezwykłą harmonię kolorów, a później geometryczne wzory, które mogli widzieć w ciemności, a także liczne "wizje pałaców i ogrodów". Opisał później swoje doświadczenia, jako znaczeniowo równe temu co Grecy rozumieli tworząc słowo "ekstaza" - co znaczy dosłownie odlot duszy z ciała. Doświadczenie trwało do czwartej nad ranem, Wasson zorganizował w następnych latach szereg wielonarodowych ekspedycji, które miały okazję zapoznać się gruntownie z ceremonią spożywania magicznych grzybów, a nawet podzielić się doświadczeniami z rodowitymi Indianami meksykańskimi na temat identyczności działania sztucznie syntetyzowanej psylocybiny CY-19 i CZ-74 4-fosforyloxy-N, diethyltryptainy i 4-hydroxy-N, N-diethyltryptaminy opracowanych w laboratoriach Sandoz pod kierunkiem dra Hofmanna". 
Oprócz Wassona kolejnym poważnym badaczem, publicystą i propagatorem "Świętych grzybów" był znany nam z poprzedniego rozdziału dr Timothy Leary. 
Z pochodzenia Irlandczvk, katolik, wykładowca psychologii w Harward University, współtwórca (koniec lat pięćdziesiątych) psychologicznej teorii gier zwanej egzystencjalną translekcyjną wymianą zachowań, będącą częścią rodzącej się i modnej w ostatnich latach analizy transakcyjnej. Leary przebywając w lecie 1960 r. na wakacjach w Cuemaraca niedaleko Mexico City, otrzymał w darze od swego przyjaciela - antropologa siedem małych grzybków, które z kolei pochodziły z rąk uzdrowiciela-szamana z pobliskiej wioski. Wrażenia odniesione w wyniku grzybowej przekąski Leary opisywał w następujący sposób: 
"...spadałem przez krawędź Niagary doznań w wir transcendentalnych wizji i halucynacji. Następne pięć godzin mógłbym opisać w wielu ekstrawaganckich metaforach, ale ponad wszystko i bez żadnych wątpliwosci było to najgłębsze religijne doświadczenie mojego życia". 
Po tym eksperymencie zdecydował poświęcić resztę swojego zawodowego życia jako psychologa na systematyczne badania tego nowego "instmentu". 
W krótkim czasie Leary zorganizował grupę ochotników do przeprowadzenia eksperymentów związanych z działaniem psylocybiny. Nadzór nad tymi badaniami miał sprawować Richard Alpert. W marcu 1961 r. Alpert miał przyjemność zakosztować psylocybiny osobiście. Oto fragment opisu tego wydarzenia: 
"Siedząc w pokoju gościnnym domu Learyego na przedmieściu Bostonu, Alpert widział postać ubraną w strój profesora stojącą kilka stóp dalej i rozpoznal siebie w swojej roli profesora Harvardu. Postać zmieniała się w coraz to inne aspekty jego tożsamości - muzyka, pilota, kochanka, bon-vivanta - które odłączały się od jego ciała. Następnie ku jego przerażeniu zauważył, że ciało podczas patrzenia na nie zaczęło znikać - najpierw przód nóg, potem kończyny, później tors - i wiedział wówczas po raz pierwszy, że to było: miejsce, gdzie istniałem w sposób niezależny od społecznej i fizycznej tożsamości ... poza życiem i śmiercią. Około piątej nad ranem w czasie śnieżycy przeszedł odległość kilku bloków do domu swoich rodziców i zaczął odgarniać śnieg z podjazdu, głośno się przy tym śmiejąc pełen radości". 
Leary i Alpert specjalizowali się w analizie transakcyjnej i jednym z pól ich zainteresowań była resocjalizacja młodych więźniów, badania możliwości wyjścia z kręgu prowadzonej przez nich gry-skryptu w "policjantów i złodzeji". 
W więzieniu dla młociocianych przestępców o zaostrzonym rygorze Massachusettes Conectional Institution przeprowadzili doświadczenie, w którym 32 ochotnikom penitencjariuszom w okresie sześciu tygodni zastosowano dwie dwutygodniowe sesje psychoterapeutyczne (resocjalizacyjne) z zastosowaniem psylocybiny. W wyniku eksperymentu zauważono, że uczestnicy byli zdolni do wyzwolenia się z zajmowanych dotychczas ról, oraz że potrafili konstruować alternatywny do dotychczasowego sposób życia. Rzeczywistą skuteczność przeprowadzonego eksperymentu miało jednakże wykryć dopiero zwolnienie warunkowe i umiejętność adartacji eks-penitencjariuszy do życia na wolności. Dotychczasowy standardowy wskaźnik powrotu do więzień przebywających na zwolnieniu warunkowym wynosil 64%, w przypadku osób poddanych terapii z użyciem psylocybiny wskaźnik ten obniżył się do 30%! z tego 6 więźniów powróciło z powodu niedotrzymania warunków zwolnienia, dwóch zaś z powodu ponownych wykroczeń. Testy osobowościowe przeprowadzone po eksperymencie wykazały szereg pozytywnych zmian w stosunku do testów sprawdzających przed podaniem psylocybiny. Inne eksperymenty z użyciem psylocybiny przeprowadzone między innymi w ramach Harvard Psylocybin Research Project, miały na celu bliższe zbadanie i poznanie działania tej substancji, możliwości inicjowania mistycznych i religijnych przeżyć i wglądów, wpływu na obraz i sposób percepcji świata po zaprzestaniu działania psylocybiny. 
Psylocybina i psylocyna są pochodnymi indolu, zawierającymi jeden atom azotu w cząsteczce co klasyfikuje je w kategorii alkaloidów, posiadają bliski związek strukturalny z serotoniną i bufoteniną. Chemiczna nazwa psylocybiny to ester ortofosforowy 5-hydroksy-N-dwumetylotryptaminy, psylocyna nie zawiera w swoim składzie estru ortofosforowego, przy podawaniu obydwu związków nie zauważono różnic w ich działaniu. Być może cząsteczka ortofosforowa nie posiada psychoaktywnych właściwości. 
Psylocybina jest związkiem stosunkowo stabilnym i łatwo rozpuszcza się w wodzie podczas gdy psylocyna ulega łatwo utlenianiu i jest słabo rozpuszczalna w wodzie. Ponieważ działanie syntetycznej psylocybiny i psylocyny jest nie do odróżnienia od efektu spożytych grzybów, prawdopodobnie psylocybina w organizmie jest metabolizowana w psylocynę. 
Bezpośrednio po spożyciu grzybów może czasami pojawić się uczucie senności i/lub osłabienia, w niektórych przypadkach nieznaczne mdłości lub nawet skurcze żołądka. Po upływie pół godziny do 45 minut większość osób relacjonuje odczucie ogólnego relaksu. Szczyt wrażeń przypada na około połtorej godziny po posiłku. Całe doświadczenie trwa średnio sześć godzin. Z innych objawów fizycznych można zaobserwować lekki spadek ciśnienia, rozszerzenie źrenic, suchość w ustach. Obserwowany jest zanik apetytu przyjmowane pokarmy odbierane są często jak bezsmakowa papka. Po ok. ośmiu godzinach 80-90% metabolitów zostaje wydalona z organizmu. Niewielkie ilości psylocyny mogą pozostawać w organizmie do tygodnia czasu. Około 25% środka jest wydalana jako nie przetworzona psylocyna. Główny efekt działania psylocybiny w mózgu wydaje się polegać na hamowaniu serotoniny. Jak wynika z eksperymentów przeprowadzonych na myszach, połowa dawki śmiertelnej to 280 mg/kg wagi ciała. Zawartość psylocybiny w grzybach stanowi średnio ok. 2-3% suchej masy, czyli 0,03% świeżych grzybów w których woda stanowi 88-90%. 
Dotychczas nie zanotowano śmiertelnego w skutkach przypadku zatrucia grzybami zawierającymi psylocybinę. Sposób oddziaływania psylocybiny na psychikę człowieka jest według wielu badaczy trudny do odróżnienia od efektów wywołanych przez LSD-25 czy meskalinę. Tym niemniej istnieje szereg relacji, które wskazują na różne dostrzegalne różnice, a nawet podkreślające większą intensywność doznań wizualnych w porównaniu do wywoływanych przez LSD. Cytowany uprzednio R. Gordon Wasson w jednym z pierwszych szerszych opisów zauważa: 
Grzyby wywołują różny efekt u różnych osób, niektórzy na przykład zdarzają się doświadczać wyłącznie boskiej euforii, która może się przekształcić w niekontrolowany śmiech. W moim własnym przypadku doświadczyłem halucynacji. To co zobaczyłem było bardziej czystym oglądem na cokolwiek, co widziałem wcześniej, w końcu widziałem oczami mojej duszy, nie zaś wyłącznie poprzez prymitywne soczewki moich naturalnych oczu. W dodatku to co widziałem było przerojone ważnym przesłaniem: byłem przejęty grozą. Moje wizje, które nigdy się nie powtarzały, składały się z rzeczy nie widzianych na tym świecie: żadnych samochodów, miast z drapaczami chmur, czy silników odrzutowych. Wszystkie moje wizie posiadały pierwotną jakość: gdy widziałem stalle chóru w renesansowej katedrze, nie były one poczerniałe od wieku i kadzidel lecz tak jakby dopiero co przybyły na miejsce świeżo wyrzeźbione wprost spod ręki mistrza. Pałace, ogrody, górskie i morskie krajobrazy, które postrzegałem, posiadały aspekt nowości i świeżego piękna którego przebłysk czasami dostrzega każdy z nas. Widziałem kilka osob z reguły z większej odległości, jednakże raz zobaczyłem ludzką postać odległą na wyciągnięcie ręki, kobietę większą niż nomalnie, zapatrzoną w półmrok morza. To jest ciekawe odczucie: z szybkością myśli jesteś przeniesiony gdziekolwiek sobie życzysz. I znajdziesz się tam bezcielesnym okiem, zawieszonym w przestrzeni, widzącym, nie widzianym, niewidoczny, niematerialny". 
Warto także zwrócić uwagę na spostrzeżenia odnotwane przez Alberta Hofmanna - odkrywcy i badacza LSD, który po spożyciu 32 suszonych Psilocybe mexicana (średnią dawkę meksykańskich Indian) tak opisywał swoje doznania: 
Trzydzieści minut po przyjęciu grzybów, zewnętrzny świat zaczął ulegać dziwnym transformacjom. Wszystko przybrało Meksykański charakter. Jako, że miałem dostateczną świadomość, tego że moja wiedza o meksykańskim pochodzeniu grzybów mogła spowodować wyobrażenia wyłącznie meksykańskiej scenerii, starałem się z premedytacją patrzeć na moje otoczenie tak jakby było normalnie. Ale wszystkie moje dobrowolne wysiłki, by patrzeć na rzeczy w ich zwykłej formie i kolorach okazywały się nieefektywne. Bez względu na to czy moje oczy były zamknięte czy otwarte, widziałem wyłącznie meksykańskie motywy i kolory. Gdy nadzorujący eksperyment lekarz podszedł, żeby sprawdzić moje ciśnienie krwi, przekształcił się w azteckiego kapłana i wcale nie byłbym zaskoczony, gdyby wyciągnął nóż z obsydianu. Pomimo powagi sytuacji bawiła mnie obserwacja, jak germańska twarz mojego kolegi przybiera czysto indiański wyraz. W szczytowym momencie działania środka, około 1,5 godziny po jej przyjęciu, wewnętrzny pęd obrazów, w większości o "abstrakcyjnych motywach, gwałtownie zmienił się w swym kształcie i kolorach, osiągnął tak alarmujący poziom, że obawiałem się iż mógłbym być porwany w ten wir form i kolorów i ulec dezintegracji. Po około sześciu godzinach odjazd zbliżał się ku końcowi. Subiektywnie nie miałem pojęcia jak długo pozostawałem w tym stanie. Odczułem mój powrót do codziennych realiów, jako szczęśliwy powrót z dziwnego, fantastycznego, lecz całkiem realnie doświadczalnego świata do starego rodzinnego domu". 
Oss i Oeric w swojej książce "Psilocybin: Magic Mushroom Growers Guide" opisują poniższe efekty. 
Stan umysłu spowodowany pełną dawką grzybów jest euforyczny i zarazem pełen spokojnej jasności bez utraty logiki czy klarowności myślenia. Halucynacje widoczne przy zamkniętych oczach są pełne kolorów, wyraziste, mocno wyartykułowane i mogą mieć zakres od abstrakcyjnvch geometrycznych form do wizji fantastycznych krajobrazów i architektonicznych widoków. Tego typu halucynacje są bardziej intensywne gdy spożywa się grzyby w otoczeniu preferowanym przez indian Mazateków: pośród nocy w kompletych ciemnościach. Z drugiej strony jednak, jeżeli ktoś znajduje się w naturalnym otoczeniu i skieruje swoją uwagę na wrażenia dochodzące z zewnątrz odkryje że jego zmysły są nastrojone na najwyższy ton odbioru bodźców i odnajdzie rzadko (o ile w ogole) - wcześniej doświadczaną jasność i wrażliwość słyszenia, czucia i widzenia rzeczy". 
Henry Munn - autor pozycji "Hallucinogens and Shamanism" podkreśla znaczącą rolę wokalizacji, wrażeń głosowo-słuchowych związanych z doświadczeniem działania magicznych grzybów. Munn uważa, że psylocybina pobudza centra werbalizacji i mowy w mózgu. Podkreśla, że Indianie słyszą co grzyby do nich mówią. Nie jest to zwyczajne słyszenie głosów, lecz są to ukierunkowane wypowiedzi skierowane do przedmiotu. W swego rodzaju ekstatycznym języku szamani przekazują usłyszaną treść, Indianie z Oaxacan wierzą, że to Bóg dał im te święte grzyby jako nie umiejącym czytać, aby mogli słyszeć przy pomocy grzybów boskie słowa. Szaman w obrzędzie łączenia się z boskimi siłami za pomocą grzybów jest wyłącznie instrumentem przekazującym treść posłania płynącego od uświęconych roślin, jego inspirów psylocybiną, zmultiplikowana zdolność wypowiedzi, przemawianie (śpiew) nieraz, dwoma, a nawet (Lamowie w Mongolii) trzema głosami naraz, jest wyłącznie przekazem świętych, pradawnych treści. W rytmicznych melorecytowanych wypowiedziach nie istnieje rozróżnienie na podmiot wypowiadający treść i przedmiot wypowiedzi, "To" jest wypowiadane i artyktułowane, "To" uzyskuje brzmienie, kształt i energię. Szaman jest emanacją pierwotnych źródeł głosu będących echem stworzenia zarówno świata jak i pierwszych głosów i słów. 


Grzyby w swoim działaniu są łagodniejsze od LSD, chociaż doznania są nie mniej intensywne. Grzybowy "trip" wznosi się mniej ostrą amplitudą, jest łagodniejszy w opadaniu i "miękki" w lądowaniu. Chociaż przy końcu może czasem pojawić się znużenie, nie jest ono tak męczące jak czasem się zdarza po LSD z powodu jego dłuższego działania. Indianie pomimo, a może dzięki wielowiekowej tradycji spożywają (z wyjątkiem Szananów) święte grzyby dwa - trzy razy w roku. Boskie grzyby jak każde bóstwo mają różne oblicza - mogą ukazać adeptowi uroki raju, ale mogą też strącić śmiałka w piekielne otchłanie, pełne demonów, cierpiących i wołających o ratunek potępionych postaci. Środki halucynogenne noszą łacińską nazwę psyfchosomimetica - czyli wywołujące stany analogiczne psychozom - psychozy modelowe. Należy zawsze liczyć się z tym, że ktoś może mieć nieprzyjemny, pełen paranoi i lęku "odlot". Co prawda nie zdarzają się śmiertelne przypadki spowodowane spożyciem grzybów, ale realnie odczuwane chwile śmiertelnego zejścia bywały odnotowywane. Grzyby poprzez swoją moc uczą i wymagają szacunku, uczą pokory wobec samego siebie i wobec całego ekosystemu. Bez należytego stosunku do grzybów można znaleźć się w opłakanej sytuacji. Przeciętny człowiek posiada w sobie pewien określony ładunek energii psychicznych, których zapas jest pobudzony i eksploatowany podczas doświadczeń z grzybami. Doznania i doświadczenia przeżyte podczas solidnego "Tripu" wystarczają na bardzo długi okres, niejednokrotnie całe życie. 


Rodzaj przeżytych emocji nie jest podobny do tych z rodzaju pobudzających głównie ośrodki przyjemności jak "speedy" typu kokainy i afetaminy. Przeżycia po grzybach pozostają bardziej w sferze doznań mistycznych i intelektualnych. Jednakże "ostra" jazda po grzybach zawsze pozostanie balansem na krawędzi przepaści. Ta przepaść to otchłań z której może nie być powrotu, lub z której powrót może być bardzo długim procesem scalania poobijanej i pokaleczonej psychiki. Dlatego stanowczo odradza się eksperymenty z substancjami halucynogennymi osobom o skłonnościach paranoicznych, depresyjnych, infantylnym i niedojrzałym psychicznie. Nie należy używać grzybów częściej niż robią to Indianie. 
Nie jest to środek na nudę, czy sobotni czas relaksu, lub tani rekreacyjny "stuff" zwiększający poczucie rytmu na sobotniej dyskotece. Istnieją liczne przypadki osób, które poprzez cotygodniowe zarzucanie grzybów często połączone z ostrym paleniem trawy, a nawet wąchaniem kleju (osobiście uważam to za skandal i prefanację) doprowadziły się do ostrej paranoi, połączonej z manią prześladowczą i w większości wymagały specjalistycznej opieki psychiatrycznej! W żadnym wypadku nie należy prowadzić po grzybach samochodów, czołgów, koparek czy innych pojazdów mechanicznych, szczególnie nocą. Wyostrzony zmysł wzroku powoduje olśnienia światłami reflektorów innych pojazdów i chwilowy brak widoczności.

Składniki aktywne

Składnikami psychoaktywnymi w grzybach z rodziny Psilocybe są tryptaminy.

Tryptaminy to substancje zawierające pierścień indolowy (indol - C8H7N, benzopirol, imina cykliczna, dwupierścieniowy związek aromatyczny o skondensowanym układzie pierścieni: benzenowego i pirolowego), wyglądem przypominają jeden z neurotransmiterów - serotonina.

Tryptaminy są kompetytywnymi agonistami receptorów 5-HT2 (szczególny typ receptorów serotoniny).

W grzybach z rodziny psilocybe najczęściej spotykaną tryptaminą jest - psylocybina (C12H17N2O4P), jej zawartość waha się od 0,36% w gatunku P. stuntzii, do 0,98% u P. semilanceata ( występująca w Polsce łysiczka lancetowata). Jednakże trzeba zauważyć że, tuż po spożyciu, psylocybina ulega w jelicie, pod wpływem enzymu - fosfatazy zasadowej, defosforylacji (odłącza się wtedy grupa fosforanowa ) , przechodząc w psylocynę (C12H16N2O).

Właśnie psylocyna, metabolit psylocybiny uważana jest za substancję odpowiedzialną za halucynacje i ogół doznań psychicznych.

W tkankach Psilocybe w nieco mniejszej ilości występuje czynna psylocyna,

Jej ilość waha się od 0,12% w P. stutzii do 0,60 % u łysiczki lancetowatej. Całkowita bioabsorpcja (ilość substancji pochłaniana przez krew z jelit) psylocyny wynosi u myszy ok. 50 %. Rozkład psylocyny jest w większości tkanek równomierny, jedynie w wątrobie i nadnerczach odkłada się w większym stężeniu. U szczurów psylocyna odkłada się w ściśle określonych obszarach mózgu :

Nowej korze (neocortex) - która uczestniczy w procesach uczenia się i zapamiętywania, odpowiedzialna jest m. in za interpretację zdarzeń,

Hipokampie (hippocampus) części układu limbicznego pełniącego rolę centrum kontroli emocjonalnej, uczestniczy także w procesach uczenia się i zapamiętywania,

Wzgórzu (thalamus) - odpowiedzialnego za wstępna obróbkę bodźców zmysłowych.

U szczurów około 20 % psylocybiny jest wydalana z moczem w postaci niezmienionej, reszta w postaci polarnych metabolitów takich jak glukuronidy. Szacunkowo mniej niż 4% psylocybiny jest rozkładana przez MAO -monoaminooksydazę, czyli enzym który rozkłada endogenne monoaminy takich jak serotonina.

W tkankach grzybów obecna bywa tez baeocystyna, najczęściej jednak stężenie tej tryptaminy nie sięga 0,1 %. Jednak w niektórych gatunkach, jak np. P. semilanceata (łysiczka lancetowata) jej stężenie może osiągnąć 0,36 %

Nad baeocystyną przeprowadzono dotąd niewiele badań farmakologicznych,stąd pozostaje nieznany jej wpływ na człowieka.

Istnieje jeszcze kilka rodzin grzybów wśród których znajdują się pojedyncze gatunki zawierające psychoaktywne tryptaminy jak : Stropharia (Pierścieniaki), Paneolus (Kołpaczki), Gymnopilus (Łysaki), Inocybe (Strzępiaki) i Conocybe (Stożkogłówki). Paneolus (Kołpaczki). W Polsce występują Panaeolus sphinctrinus (k. dzwonkowaty)i P. foenisecii (kośny) P. semiovatus (półkolisty) oraz P. papilionaceus (motylkowaty), które nie są gatunkami psychoaktywnymi. Aktywne gatunki, choć w mniejszym stopniu niż łysiczka lancetowata, to ciemne gatunki kołpaczków : Panaeolus rickenii i większy od niego Panaeolus subbalteatus.

Krótkotrwałe efekty spożycia psylocybiny

Psylocybiny nie da się zakwalifikować jako związku wysoce toksycznego, jeśli weźmiemy pod uwagę takie tradycyjne wskaźniki jak LD 50 (dawka potrzebna do zabicia 50 % zwierząt poddanych próbie, głównie szczurów), w przypadku psylocybiny LD 50 występuje przy 280 mg/kg. Porównując LD 50 dla LSD, THC (aktywny składnik marihuany) i meskaliny jest to odpowiednio 30mg/kg, 42mg/kg i 370 mg/kg.

Biorąc więc śmierć jako wyznacznik toksyczności - psylocybina jest jednym z najmniej szkodliwych halucynogenów. (od tłum.: autor nie bierze pod uwagę dawki potrzebnej do wywołania zmian świadomości, która dla LSD wynosi 0,1- 0,2 mg na osobę, wiec dawka śmiertelna kwasu d-lizergidowego jest około 10000 x wyższa niż dawka psychodeliczna, wg. mnie ten wymiar powinien być miarą szkodliwości, więc wynikałoby z tego, że to LSD jest najmniej szkodliwym związkiem.

Dla psylocybiny wartość ta wynosiłaby ok. 30 - 40 mg na osobę, dla meskaliny wielkość dawki śmiertelnej jest jedynie ok. 20 x wyższa od pojedyńczej dawki, przy.p tłum.)

Jednakże notowane są zejścia śmiertelne i wypadki spowodowane upadkiem lub wypadkami samochodowymi wywołane zaburzeniami psychosomatycznymi.

Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród dorosłych osób spożywających łysiczki wskazują , że 13 % z nich mówi o takich skutkach ubocznych jak trauma czy utrata świadomości. Jednym z ważniejszych aspektów doraźnego spożycia psylocybiny to nieprzewidywalny i zmienny subiektywny upływ czasu oraz intensywność doznań. Pierwsze skutki spożycia psychoaktywnych grzybów następują już po 10 minutach, typowa podroż trwa od 4 do 12 godzin, jednak w literaturze odnotowano halucynacje trwające znacznie dłużej.

Podczas gdy osobiste doznania po zażyciu grzybów niosą pewne wspólne cechy, tak intensywność i długość halucynacji doznanych po zażyciu Psilocybe jest bardzo zmienna. Zmienność tą można odnieść do wielu czynników takich jak:

Znane w literaturze jako "set and setting" czyli nastawienie i otoczenie. Psychiczne uwarunkowanie osoby, która spożyła grzyby, czynniki kulturowe, oczekiwania w stosunku do grzybowej podroży - czyli zbiór cech, zestaw (ang. set), otoczenie w którym znajduje się dana osoba, czy spożywa je świadomie nieświadomie, sama z innymi osobami, w atmosferze przychylnej czy wrogiej itd. - czyli środowisko (ang. setting)

Zawartość psylocybiny, która pomiędzy poszczególnymi gatunkami może różnić się 10-krotnie i może zmienić się w wyniku różnego sposobu przechowywania i przygotowania grzybów.

Wcześniejszy kontakt z halucynogenami,

Równoczesne spożywanie innych środków bądź alkoholu,

Swoista przemiana materii, która może wpłynąć na głębokość i długość doznań.

 

Poniżej przedstawiono typowe symptomy towarzyszące spożyciu Psilocybe: oczywiście symptomy opisane poniżej nigdy nie występują wszystkie naraz, Poniższe wzięte są z relacji kilkuset ludzi

Na początku dominują: niepokój, strach, bóle i zawroty głowy, mdłości, bóle mięsni, drżenie, ból brzucha.

W trakcie doznania mogą obejmować: efekty wzrokowe jak rozjaśnienie i przesunięcie kolorów, wzorki geometryczne, falowanie przestrzeni, poślady (ślady, które ciągną się za przemieszczającymi się obiektami), zmienione twarze i całe obiekty, podwyższona temperatura ciała, wypieki, tachykardia (częstoskurcz), rozszerzone źrenice, potliwość, uczucie nierzeczywistości i rozmycia się własnego `ja`, halucynacje z otwartymi oczyma, panika, osłabiona ocena czasu i odległości, zła koordynacja ruchów, a także stany schizoidalne występujące w postaci współwystępujących `nieco odmienionej rzeczywistości` i `pełnych` halucynacji.

Efekty po: stopniowe słabnięcie doznań psychosomatycznych, bóle głowy, skrajne zmęczenie psychiczne - a w efekcie 10-15 godzinny sen, głębokie wyczerpanie psychiczne, zmniejszony apetyt.

Literatura medyczna opisuje przypadki ostrego zatrucia w wyniku dożylnego zażywania silnego ekstraktu z grzybów : skutkiem czego występowały gwałtowne utrzymujące się wymioty, bóle mięsni, gorączka, obniżony poziom tlenu we krwi, podwyższony poziom enzymów wątroby (świadczący o zatruciu wątrobowym), oraz methemoglobinemia ( stan hemoglobiny, której rezultatem jest jej obniżona zdolność do przenoszenia tlenu).

 

Wydaje się ze dzieci są bardziej, niż dorośli, podatne na zatrucie grzybami z rodzaju Psilocybe; notowane są zatrucia śmiertelne:

6-letnia dziewczynka zjadła grzyby, zidentyfikowane później jako Psilocybe baeocystis, które rosły pod drzewem iglastym rosnącym koło jej domu w Kelso w stanie Washington (USA). Rodzice znaleźli ją w stanie bezładu i bez czucia. Dziewczynka została przewieziona do miejscowego szpitala, w konwulsjach, z gorączką (około 41 C ) i powiększonymi źrenicami. Po trzech dniach zmarła w wyniku obrzęku płuc.

Wiele zatruć w tym śmiertelnych wynika z mylenia grzybów z rodziny Psilocybe i jej pokrewnych z podobnymi acz śmiertelnymi sobowtórami. Zanotowano przypadek ostrego zatrucia i ostrej niewydolności nerek u 20-letniej pacjentki zwią zanego ze spożyciem zasłonaków (Cortinarius). Pacjentka przyznała ze zakupiła grzyby u dealera. W USA niektóre leśne odmiany Psilocybe można pomylić z trującymi zasłonakami, odróżnienie obu rodzajów przy pobieżnym zbadaniu stanowi problem nawet dla wytrawnych mykologów. (w Polsce zbierany jest przede wszystkim jeden gatunek Psilocybe - łysiczka lancetowata, jako ze w środowisku jej pokrewnym podobne z pozoru gatunki należą do kołpaczków - Panaeolus i grzybówek Mycena, które nie są śmiertelnie trujące. W tej sytuacji zbieracze nie powinni ulec zatruciu, inna rzecz jeśli grzyby zakupują u pokątnego dealera - wtedy w stanie suszonym ciężko je rozpoznać, a efekt halucynogenny mogą im zapewnić inne substancje - LSD, PCP itd. Co innego, jeśli okaże się ze w Polsce występują leśne gatunki Psilocybe jak P. pelliculosa czy P. cyanescens. przyp. tłum.)

Długotrwałe efekty zatrucia

śmiertelne przypadki przedawkowania halucynogenów w tym psylocybiny są rzadkie, jednak istnieją doniesienia o długotrwałych psychoneurologicznych zaburzeniach związanych z nadużywaniem halucynogenów. W związku z tym wydaje się ze te substancje przynajmniej u części używkowiczów prowadza do długotrwałej niestabilności układu nerwowego. LSD która wykazuje molekularne podobieństwo do psylocybiny może powodować palinopsję (poślad), u niektórych osób powtarzają ca się nawet do 5 lat po przerwaniu kontaktu z kwasem. Efekt ten określany wcześniej jako `flash-back` występuje na tyle często , ze doczekał się własnego terminu medycznego HPPD (Hallucinogen Persisting Perceptual Disorder HPPD- przewlekle halucynogenne zaburzenia zmysłów). Wydaje się że to zjawisko zwią zane jest ze stałymi zmianami w ośrodkach wzroku. Nie zostało dowiedzione czy psylocybina także wywołuje HPPD. W warunkach klinicznych dowiedziono, ze Extasy/MDMA - inny halucynogen z grupy amfetamin , który także oddziaływuje na serotoninę, uszkadza włókna nerwowe w systemie serotoninowym. MDMA podawano szczurom i naczelnym w ilości, która autor określił jako "wysoką w kategoriach używkowicza" (high recreational doseses in human).

Wszystkie trzy wymienione halucynogeny, włącznie z Psilocybe, bywały związane z długotrwałymi psychozami wywołanymi krótkotrwałym używaniem.

Poniższe obserwacje opisują zaburzenia psychiczne spowodowane spożyciem łysiczek:

1. W Wielkiej Brytanii 24-letni pacjent zgłosił się do ambulatorium oddziału psychiatrycznego, skarżą c się na trwające 3-miesiace ataki paniki, napięcia psychiczne, wyobcowanie, niepokój, palpitacje, suchość w ustach i skaczący puls. Opowiadał o kilkakrotnej chęci samobójstwa, której doznał w ciągu tego czasu. Dwa tygodnie przed wystąpieniem opisanych objawów zjadł 25 łysiczek i zapił je dwoma piwami, po czym doświadczył zaburzeń emocjonalnych i wyraźnych zaburzeń wzrokowych trwających 3 godziny.

2. Pacjent ten nie miewał wcześniej zaburzeń psychicznych. 25-latek bez wcześniejszych zaburzeń psychicznych, który nadużywał halucynogenów, zjadł w ciągu jednego dnia, według własnej oceny, około 2000 łysiczek. Przy okazji pil piwo i palił marihuanę. Po typowych (sic! tłum.) doznaniach grzybowych, popadł w paranoję i stal się agresywny, czym wystraszył podczas aresztowania trójkę policjantów. Następnego dnia skarżył się na niespokojny sen , rozdrażnienie i brak koncentracji.Kilka dni później jego stan pogorszył się, mimo kuracji antydepresantami i środkami uspakajającymi jego leki i niepokój pogłębiły się, w końcu został przewieziony do szpitala. Przyznał się ze jeszcze przed przewiezieniem zjadł 2 porcje grzybów - jakieś 50 sztuk. 2 dni potem miał flash-backi, halucynacje i ataki paniki, zaczął być agresywny wobec personelu szpitalnego. Ataki te trwały 2 tygodnie jego stan poprawiła dopiero terapia elektrowstrząsowa. Po 10 tygodniach wypuszczono go ze szpitala.

3. Przypadek opisywany w skandynawskim periodyku medycznym `Ugeskrift For Laeger`. 24-letni Norweg szukał pomocy psychiatrycznej w 9 miesięcy po zjedzeniu grzybów.

4. W pracy opisują cej potwierdzone przypadki zjedzenia łysiczek (łysiczka lancetowata), w 26 z 318 przypadków (ponad 8%) długotrwałych zaburzeń psychicznych doznało 26 osób. 21 osób z powyższych 26 doznało `pośladów` występujących do 4 miesięcy po konsumpcji. Tylko w 5 przypadkach z opisanych 26 długotrwale zaburzenia psychiczne można przypisać innym czynnikom, jak wcześniej przebyta choroba psychiczna. Ze 160 osób, które odesłało uzupełniający kwestionariusz, 82 osoby zostały hospitalizowane. Z tych 82, 8 osób przebywało w szpitalu prze dwa lub więcej dni, gdyż skarżyły się na uporczywe halucynacje. Interesujące, ze w żadnym z 16 przypadków, w których grzyby mieszano z alkoholem lub inną używką, nie wystąpiły trwalsze objawy zatrucia.

5. W badaniu, które objęło 27 przypadków konsumpcji łysiczki lancetowatej, odnotowanych w brytyjskich szpitalach, 2 pacjentów skarżyło się na momenty paniki występujące po spożyciu alkoholu. U jednego z nich taki atak wystąpił w 7 dni po konsumpcji, u drugiego w 9 dni po. W innym przypadku, wystraszony pacjent wymagał pomocy specjalistycznej, ponieważ wierzył, że przemawiali do niego jednocześnie Bóg i Szatan. Halucynacje te trwały przez 3 dni, mimo kuracji antypsychotykami.

Trudno określić rzeczywistą ilość podobnych przypadkach, ponieważ ludzie ze strachu nie szukają pomocy medycznej, bojąc się konsekwencji prawnych. Trudno określić biologiczne podstawy tak różnych reakcji na tryptaminy. Niektóre opisane przypadki (1 i 2) wskazują na dużą ilość zażytych grzybów i /lub jednoczesną konsumpcje alkoholu, jednakże inne (4 i 5) nie potwierdzają związku pomiędzy ilością zjedzonych grzybów i długością /głębokością podróży, ani też interakcji miedzy spożytymi substancjami. Jako że zawartość tryptamin różni się znacznie i pomiędzy gatunkami, jak też pomiędzy osobnikami tego samego gatunku trudno jest wyjść poza ogólniki w ocenie ilości wchłoniętej substancji.

Najbardziej mylącym czynnikiem w ocenie zjawiska toksyczności łysiczek jest fakt, że wiele spośród grzybów sprzedawanych przez dealerów są to inne grzyby pokrywane halucynogenami. Analiza z 1985 roku stwierdza, że spośród 886 przechwyconych grzybków, jedynie 28% były to Psilocybe, 31% były to inne grzyby pokryte LSD lub PCP, 37% było nieaktywnych (Brak danych dotyczących miejsca zdarzenia, prawdopodobnie USA przyp. tłum.). Jednakże subiektywna wrażliwość na psylocynę i pokrewne związki może różnić się ze względu na dziedziczną , obniżona ilość enzymów związanych z jej metabolizmem. Tego rodzaju zjawisko potwierdzone jest w przypadku alkoholu i niektórych leków. Różna wrażliwość może być rezultatem różnic w chemii mózgu, odpowiedzialnej za zapadalność na takie choroby jak schizofrenia czy depresja. Grzyby, oprócz opisanych tryptamin, mogą zawierać także inne nieokreślone związki, ich wpływ może być znaczący. Spożywanie grzybów psychedelicznych wzrasta, głównie wśród młodzieży i dlatego niezbędne są dalsze badanie w tym zakresie.

Leczenie

Nie ma żadnego antidotum na skutki spożycia łysiczkami, istnieją jednakże kliniczne doniesienia zahamowania zaburzeń wywołanych psylocybiną przy użyciu physostygminy, doniesienia te są interesujące i zasługują na dalsze badania.

Przy negatywnych skutkach zażycia Psilocybe , pomóc można dodając otuchy, trzeba duchowo wspierać zwłaszcza podczas ataku paniki, przy ostrych zatruciach należ badać podstawowe oznaki życia. Przy długotrwałych zaburzeniach sięgnąć można po leki uspakajające -jak Valium czy antypsychotyki jak Torazyna. W przypadkach, gdy nie wiadomo jakie grzyby spożyto, konieczne jest płukanie żołądka i leczenie węglem aktywnym.